Wpisy archiwalne w kategorii

Sam

Dystans całkowity:21533.19 km (w terenie 1754.40 km; 8.15%)
Czas w ruchu:773:02
Średnia prędkość:27.47 km/h
Maksymalna prędkość:75.50 km/h
Suma podjazdów:36435 m
Maks. tętno maksymalne:199 (98 %)
Maks. tętno średnie:166 (81 %)
Suma kalorii:178239 kcal
Liczba aktywności:604
Średnio na aktywność:35.65 km i 1h 18m
Więcej statystyk

I znów po mieście

Sobota, 14 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, Dojazdy, Sam, Trekking
Tradycyjnie do rowerowego, potem do 3 sklepów elektrycznych w poszukiwaniu pewnej pierdółki. Po południe szykuje się ciekawe. :D

Ogólnie to bardzo wiosennie się zrobiło.

We mgle na miasto

Wtorek, 10 listopada 2009 · Komentarze(4)
W bardzo gęstej mgle wyjechałem załatwić kilka spraw w centrum. Ledwo co dojechałem do głównej ulicy, a licznik znów zaczął mi pokazywać prędkości z kosmosu. Wracając odkryłem przyczynę tych śmiesznych prędkości. Wszystko widać na tym filmie:



Kurcze ostatnio nie ma pogody na rower i moje wyjazdy się ograniczają do "zwiedzania" miasta. Ja chcę wiosnę.

Do sklepu rowerowego

Sobota, 7 listopada 2009 · Komentarze(0)
Najpierw z rana odwiedziłem warsztat (pieszo), gdzie odebrałem swoją skasowaną szosówkę. Następnie wsiadłem na rower, by pojechać do sklepu rowerowego w celu nabycia dwóch kółek do przerzutki.

Ogólnie mówiąc. Od rana załatwiałem sprawy związane z odszkodowaniem po wypadku rowerowym.

Szlak czerwony i zielony - bez siodełka

Wtorek, 3 listopada 2009 · Komentarze(3)
Trasa: Pabianice -> Hermanów -> szlak czerwony -> Wielka Woda -> szlak czerwony -> Mogilno Małe -> salak zielony -> Staw Jeziorko -> szlak zielony -> Pawlikowice -> Pabianice



A dzisiaj przejechałem się by troszeczkę sobie odpocząć. Z resztą i tak dzisiaj w szkole nie byłem (próbne matury).

Wyjeżdżam z miasta przez pola. W Hermanowie jadę asfaltem do skraju lasu, gdzie zaczynam się trzymać szlaku czerwonego. Wjeżdżam do lasu. A tu nagle słyszę głośne puknięcie. Odwracam się, patrzę na sztycę... siodełka nie mam. Pękła mi śruba mocująca.

Coś takiego się stało © radek3131


Oczywiście olałem komisyjnie to zdarzenie. Schowałem siodełko i resztki śruby do kieszeni, a z sztycą zrobiłem tak:

Wiejski tuning © radek3131


Od tej pory jadę w bardzo męczącej pozycji- na stojąco. (teraz czuć efekty tej jazdy- bolą wszystkie mięśnie)

Trzymam się czerwonego szlaku. Mijam częściowo zamarzniętą Wielką Wodę. Słyszę trzaskający lód pod kołami. W końcu wyjeżdżam z lasu. Pogoda jest świetna.

Wczesna wiosna © radek3131


Skręcam z powrotem do lasu. Tym razem jadę szlakiem zielonym.

Troszkę zamarznięta droga © radek3131


Lód na drodze © radek3131


Oczywiście musiałem skręcić nad Staw Jeziorko.

Nieco zamarznięty staw: part 1 © radek3131


Nieco zamarznięty staw: part 2 © radek3131


Rower odchudzony o siodełko i śróbę © radek3131


No i w tym miejscu postanawiam skrócić dystans o połowę ze względu na strasznie męczącą pozycję. Wracam do szlaku zielonego i nim kieruje się do Pabianic.

PS. Ilość podjazdów z mapmyride.com

Do warsztatu

Poniedziałek, 2 listopada 2009 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, Dojazdy, Sam, Trekking
Dzisiaj pojechałem do zaprzyjaźnionego warsztatu rowerowego, by popytać się o ewentualną wycenę mojego skasowanego roweru. Dostałem kilka porad odnośnie wizyty rzeczoznawcy. Pogadaliśmy chwilkę i zajrzeliśmy do roweru, którym przyjechałem. No i efekt naszej pracy: nie zsuwa się siodełko!!! 0,5mm różnicy między średnicą sztycy, a średnicą otworu. Pełen radości wróciłem do domu.

Jeżeli chodzi o piątkowy incydent to:

Byłem u lekarza. Szumienie w uszach jest normalną rzeczą spowodowaną przez (fachowo to określę) uraz tymczasowy. Może tak długo trwać (uffff już się niepokoiłem). Pani doktór przepisała mi tabletki, które zmniejszą mi dzwonienie w uszach. W razie innych niepokojących objawów mam iść do lekarza.

Dzwoniłem z 5 razy do ubezpieczyciela i zawsze przekierowywał mnie na inną godzinę aż w rezultacie usłyszałem "dział szkód pracuje do 20.00". Mówiąc nieładnie: wku*wiłem się. Jeżeli jutro sytuacja się powtórzy to coś czuje, że będzie zadyma (albo po prostu wsiądę na rower, przejadę się do Warszawy i urwę jaja temu komu trzeba).

Wypadek z samochodem

Piątek, 30 października 2009 · Komentarze(11)
Ehh. Pełen radości wyjeżdżam z miasta by nareszcie pojeździć po lekcjach na szosówce. Jadę ulicą Zamkową- wiadomo wolno, bo pełno aut. Zaczyna się Warszawska. Zatrzymuję się na poboczu, by poprawić opaskę od pulsometru. Ruszam powoli dalej. Na skrzyżowaniu Warszawskiej z Poprzeczną samochód nie ustąpił mi pierwszeństwa. Uderzam mu w tylnie koło. Na szczęście przed uderzeniem zdążyłem nieco wyhamować. Niestety i tak przelatuje przez kierownice. W locie przekręcam się na bok, by przetoczyć się po asfalcie. Niestety w trakcie przewrotu zapominam podciągnąć głowę do góry i delikatnie uderzam potylicą w asfalt. Wstaję zbieram rower i okulary z asfaltu. Od razu zjawia się drogówka, która jechała niedaleko za mną. Dmuchamy (ja i kierowca) w alkomat. Oczywiście wyszło 0,00 promila. Kierowca zostaje ukarany mandatem za nieustąpienie pierwszeństwa. Dostaje od policji kartkę z potrzebnymi telefonami i danymi, by ubiegać się o ubezpieczenie. Kierowca zawozi mnie i rower do domu.

Straty:
- pokrzywione przednie koło + poszło mnóstwo szprych (wiadomo dlaczego)
- obdarta przednia obręcz
- krzywa kierownica
- krzywy mostek
- luzy na sterach
- starta owijka
- krzywe i uszkodzone klamkomanetki
- pęknięte pancerzyki (w sumie to nie wiem czemu pękły)
- wykrzywiony przedni hamulec
- podejrzewam uszkodzenie widelca (w środku, bo nie mogę teraz rozkręcić, gdyż czekam na wizytę rzeczoznawcy)
- prawdopodobnie uszkodzona rama: górna rura ma prześwit i poszło coś przy sterach (nie mogę rozkręcić z wyżej wymienionego powodu)
- starty koszyczek na bidon (w sumie to stary był)
- starte siodełko
- starte pedały
- obdarta korba (nie po stronie blatów)
- poszło kilka szprych na tylnym kole
- wykrzywiona przerzutka przednia
- wykrzywiona przerzutka tylna
- troszkę pogięty łańcuch
- obdarte klamry od butów

O dziwo ciuchów nie obdarłem (widocznie dobrze się złożyłem)

Jeżeli chodzi o mnie to:
- zaczerwieniony lewy bark (od upadku)
- malutki guz na potylicy (nie miałem kasku, gdyż nie mogę założyć kasku na czapkę zimową ;/ )
- delikatny guz na lewym kolanie

Kilka zdjęć:

Rower po wypadku © radek3131

Pogięte koło © radek3131

Wygięte klamkomanetki © radek3131

Starta owijka © radek3131

Znów widok na kierownice © radek3131

Wygięta przerzutka tylna © radek3131

Porysowany widelec © radek3131

Porysowana klamra © radek3131


Zdjęcia ukazują co najbardziej ucierpiało.

No i w sumie to było na tyle. W ciągu miesiąca ma przyjść rzeczoznawca i mam otrzymać odszkodowanie.

Góra Kamieńsk -> walka z głodem

Sobota, 24 października 2009 · Komentarze(3)
Trasa: Pabianice -> Bychlew -> Jadwinin -> Pawlikowice -> Pawłówek -> Huta Dłutowska -> Budy Dłutowskie -> Dłutów -> Podstoła -> Wadlew -> Brzezie -> Drużbice -> Rasy -> Kałduny -> Zawady -> Bełchatów -> Poręby -> Wólka Łękawska -> Łękawa -> Kalisko -> Piaski -> Góra Kamieńsk -> Piaski -> Kalisko -> Łękawa -> Wólka Łękawska -> Poręby -> Bełchatów -> Zawady -> Kałduny -> Rasy -> Drużbice -> Brzezie -> Wadlew -> Podstoła -> Dłutów -> Budy Dłutowskie -> Huta Dłutowska -> Pawłówek -> Pawlikowice -> Jadwinin -> Bychlew -> Pabianice




Wyruszyłem wcześnie rano, gdy asfalt był jeszcze mokry. Po 3km z wojowania z pulsometrem zacząłem normalnie jechać. I tak piękne mi się jechało do Bełchatowa, gdzie musiałem wykonać slalom między budowlańcami. Nie zrażony tym faktem za Bełchatowem dalej jadę normalnym tempem (30-32km/h) do Góry Kamieńsk. Tym razem podjeżdżałem technicznie i jak się okazało tak jest dużo łatwiej. Na szczycie zjadam banana i robię kilka zdjęć. Zjeżdżam wolniej niż zwykle ze względu na:
- zimne powietrze, które szybko spowodowało łzy w oczach.
- mokre zakręty.
W Łękawie wpadam do sklepu by podbić książeczkę PTTK (co mi tam). Do Bełchatowa wracam takim samym tempem jak przyjechałem. Znowu robię slalom między budowlańcami. Niestety dopada mnie głód, który zmusił mnie do znacznego zwolnienia tempa. W domu wchodzę na wagę - 2kg mniej. Oczywiście nie trzeba opisywać, że zjadam pół lodówki. Muszę na drugi raz zabrać więcej jedzenia na trasę.

Kilka zdjęć:

Elektrownia Bełchatów w chmurach i mgle © radek3131


Mapka © radek3131


Historia powstania góry © radek3131


Elektrownia wiatrowa na szczycie © radek3131


Kopalnia Bełchatów we mgle © radek3131


Ja na tle mglistej kopalni © radek3131

Po mieście

Piątek, 23 października 2009 · Komentarze(0)
W gigantycznej mgle. Pojechałem załatwić kilka spraw na mieście. Po drodze zrobiłem kilka zdjęć telefonem.

Kościół NMP w Pabianicach © radek3131


Ulica Zamkowa © radek3131


Rower taty © radek3131


Po przejechaniu kilku kilometrów tym rowerem stwierdzam, że:

1. Ciężko odzwyczaić się od pedałów z noskami/pedałów zatrzaskowych
2. Inna kierownica powoduje, że jadę non stop wyprostowany- czułem się jakbym Harley'a Dawidsona prowadził.
3. Fotokomórka w lampie to świetna rzecz: po wjeździe do ciemnej bramy światło się automatycznie włącza i pięknie oświetla drogę.
4. Amortyzator się ugina- nie to co w moim trekingu.
5. Hamulce są świetne.
6. Opony Michelin idealne trzymają drogi.

I to by było tyle. Coś mnie wzięło na pisanie.

Jesienne klimaty

Czwartek, 22 października 2009 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, Noc, Sam, Szosówka
Trasa: Pabianice -> Hermanów -> Terenin -> Pawlikowice -> Pawłówek -> Huta Dłutowska -> Budy Dłutowskie -> Dłutów -> Mierzączka Duża -> Ślądkowice -> Róża -> Pawlikowice -> Terenin -> Hermanów -> Pabianice



Troszeczkę się guzdrałem w domu i wyszedłem na rower dopiero o 17.05, więc wracałem jak było ciemno. Gdyby nie moja kurtka z windstoperem (która ma kilka odblasków) to zapewne kierowcy by mnie nie widzieli. Ehh kierowcy- ciągle oślepiają długimi światłami. Oczywiście musiałem znacznie zwolnić by nie zabić siebie, ani nikogo.

PS. Zaczynam regularnie jeździć z pulsometrem.

Mglisto, zimno, ale nareszcie na szosie

Poniedziałek, 19 października 2009 · Komentarze(7)
Trasa: Pabianice -> Czyżeminek -> Prawda -> Guzew -> Babichy -> Rzgów -> Tuszyn -> Tuszynek Majoracki -> Garbów -> Górki Małe -> Górki Duże -> Nida Jutroszewska -> Jutroszew -> Lutosławice Szlacheckie -> Lutosławice Rządowe -> Lubanów -> Grabica -> Rusociny -> Józefów -> Wadlew -> Podstoła -> Dłutów -> Budy Dłutowskie -> Huta Dłutowska -> Pawłówek -> Pawlikowice -> Terenin -> Hermanów -> Pabianice



O 7.25 wyruszyłem z domu -jeszcze w lekkich ciemnościach. Pojechałem standardową trasę. W połowie drogi musiałem się zatrzymać i rozgrzać palce u stóp, bo już nie mogłem wytrzymać. Ostatnie 30km w gęstej mgle. Tuż przed Pabianicami miałem... szron na skarpetkach o_0

Zakręt schowany we mgle © radek3131


Pagórek schowany we mgle © radek3131


PS. Są plusy jazdy we mgle. Żaden kierowca nie pchał się "na trzeciego". :)