Wpisy archiwalne w kategorii

Sam

Dystans całkowity:21533.19 km (w terenie 1754.40 km; 8.15%)
Czas w ruchu:773:02
Średnia prędkość:27.47 km/h
Maksymalna prędkość:75.50 km/h
Suma podjazdów:36435 m
Maks. tętno maksymalne:199 (98 %)
Maks. tętno średnie:166 (81 %)
Suma kalorii:178239 kcal
Liczba aktywności:604
Średnio na aktywność:35.65 km i 1h 18m
Więcej statystyk

Slalom gigant

Sobota, 9 stycznia 2010 · Komentarze(2)
Trasa: Pabianice -> Terenin -> Chechło II -> Mogilno Małe -> Róża -> Pawlikowice -> Terenin -> Pabianice



Niezrażony dużą ilością śniegu i wmordewiatrem postanowiłem się przejechać. Już w mieście się jechało ciężko- główne ulice nie odśnieżone. W lesie momentami śniegu aż tyle, że zakrywała się piasta. Słychać było tylko siekanie śniegu szprychami. Po drodze spotykam znajomego. Na nartach biegówkach. To on mi podsunął pomysł na tytuł tego bloga, ponieważ powiedział, że rowerzyści dzisiaj robią ładny slalom. Odwracam się i rzeczywiście miał rację. Jadę dalej i męczę się przez las. Momentami 4-6 km/h przy pulsie 185 ud/min.

Troszkę śniegu przez noc spadło © radek3131


Wyjeżdżam z lasu i zaczynam walkę z wiatrem. Śniegu jest troszkę rozjeżdżony więc jedzie się lżej. W Pawlikowicach mam dylemat: jechać dłuższą drogą, ale z mniejszą ilością śniegu i wmordewiatrem, czy jechać krótszą drogą (skrajem lasu), ale z dużym śniegiem i bez wmordewiatru. Wybrałem drugi wariant/ Okazało się, że to był dobry wybór, bo duży śnieg był tylko przez 2km (i znów kilka km/h jechałem).

Mój ślad po lewo © radek3131


Styrany wracam do domu. Mam zmęczone mięśnie nóg, grzbietu i brzucha. Ważne, że nogi w porządku (swoją drogą dawno dawno temu nogi nie były w porządku).

Spodobała mi się ta trasa

Sobota, 2 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Terenin -> Chechło II -> Góry Dobrońskie -> szlak czarny (łącznikowy) -> szlak zielony -> Mogilno Małe -> Mogilno Duże -> Róza -> Pawlikowice -> Terenin -> Pabianice



Bardzo spodobała mi się wczorajsza trasa, więc postanowiłem ją powtórzyć z małą nawiązką. Jechało się łatwo- po wczorajszych śladach. Korzenie i dziury kojarzyłem już, więc nie było żadnej gleby. po drodze spotykam sporo saren (jeleni?). Nie robiłem zdjęć, bo wszystko wygląda tak samo. W Mogilnie Małym postanowiłem nieco wydłużyć trasę i pojechałem przez Różę i "pętlę pawlikowicką".

Po drodze mijam sporo kuligów śnieżnych, narciarzy, rodzin w lesie i 2 rowerzystów (obaj znajomi)- jeden na góralu, a drugi na... szosówce.

A na koniec moja kolekcja śniegu:

Biały szajs przylepił się do roweru © radek3131

Noworoczny hardcore

Piątek, 1 stycznia 2010 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Terenin -> Chechło II -> Góry Dobrońskie -> szlak czarny (łącznikowy) -> szlak zielony -> szlak czerwony -> Wielka Woda -> szlak czerwony -> Terenin -> Pabianice



Po niemal 13h imprezie i chwilki spania poszedłem na rower by dobrze zacząć rok 2010. Zebrałem swoje zwłoki koło 14.00. Pętla już była ustalona dużo wcześniej. Wszystko szło zgodnie z planem do czasu aż zagapiłem się i nie skręciłem tam gdzie miałem. Nie chciało mi się wracać, więc postawiłem na spontan. Najpierw kierowałem się śladami narciarzy.

Noworaczna droga © radek3131


Potem droga skręca w lewo, więc z racji tego, że wiedziałem w jakim kierunku jadę to pojechałem dalej "na azymut".

Zaczynają się krótkie i strome pagórki Gór Dobrońskich © radek3131


Tutaj zaliczam glebę, bo rower nagle zatrzymuje się w miejscu. Wstaję szybko i wbiegam podbiegam pod tą górkę, czyli prawie jak przełaj. Wsiadam na rower, przejeżdżam przez te kilka pagórków i nagle: "Ooo, droga". Miałem już wbijać się na drogę, ale zauważyłem fajną ścieżkę koło drogi, więc sobie nią pojechałem.

O kurna droga © radek3131


Po chwili namysłu i upewnieniu się czy jestem tam gdzie myślę (mój mózg przetworzył całą trasę w głowie i wszystkie warianty powrotu), zawracam skrajem lasu. Dojeżdżam do ogrodzenia. Na szczęście zauważam czarny szlak łącznikowy, który wiedziałem dokąd prowadzi, więc pojechałem nim. Szlak jest bardzo ciekawy- pełno stromych górek, ostrych zakrętów itp. Nie ma co się nudzić. Oczywiście glebę zaliczam na stromym pagórku (nie dałem rady na asfaltowych oponach).

Czarny szlak pieszy © radek3131


Szlak prowadzi do skraju lasu. Na polach robi się mgła.

Ile tu tego © radek3131


Dojeżdżam do szlaku czerwonego. Nim kieruje się do Mogilna Dużego, a z mogilna do lasu. Przed wjazdem do lasu zaliczam glebę, bo znowu koło mi się zatrzymało w śniegu. Główną leśną droga trafiam do Wielkiej Wody, gdzie spotykam kolegę ze szkoły z tatą. Obaj na rowerze. Od Wielkiej Wody dojeżdżam do Terenina, by skrajem lasu dojechać do Pabianic.

Sylwestrowe podsumowanie roku

Czwartek, 31 grudnia 2009 · Komentarze(1)
Trasa: Pabianice -> Terenin -> szlak czerwony -> Mogilno Małe -> szlak zielony -> Pawlikowice -> Terenin -> Pabianice



Oczywiście nie mogłem odpuścić sobie jazdy w ostatni dzień roku. Z racji dość ograniczonej ilości czasu króciutka pętelka. W mieście tylko główne drogi są pozbawione śniegu, bo ciężko to nazwać odśnieżeniem). Tuż za miastem już bardzo dużo śniegu.

Kurczę ciągle fotografuje ten sam zakręt, ale o różnych porach roku i dnia © radek3131


Jadę wolno, bo nie widać korzeni i dziur. Nareszcie się robi równo.

Śnieg zdradza moją obecność © radek3131


No i tradycyjnie jadę do końca szlaku, a potem skręcam na Mogilno Małe.

Zasypane pola © radek3131


Skręcam na zielony szlak i tutaj zaczyna się totalny hardcore aż do Pawlikowic zatrzymuję się z 20 razy, ślizgam się non stop, bo korzenie i dziury utrudniają jazdę i zaliczam ostatnią glebę w tym roku (miękkie lądowanie było).

O kurna, lód © radek3131


Życzenia Noworoczne © radek3131


Dojeżdżam do Pawlikowic i skrajem lasu wracam do Pabianic.

Podsumowanie roku 2009:

W tym roku przejechałem 11091,005km. Jestem zaskoczony, że udało mi się dobrnąć do pięciocyfrowej liczby, bo nie poświęcałem każdej wolnej chwili na rower.

Najwięcej kilometrów przejechałem w kwietniu (1848,499km).

Pobiłem swój rekord dystansu pokonanego w ciągu dnia: 202,97km

Pobiłem swój rekord wysokości (o ile to można tak nazwać) i za jednym razem prędkości . Góra Kamieńsk- w czasie zjazdu 75,5km/h

Poznałem trochę okolicy i kraju co obrazuje tam mapka:


Było również kilka zimowych i nocnych wypadów (jak się nie spróbuje raz to człowiek nie wie jakie to fajne).

Złamałem widelec i ramę. Miałem wypadek z samochodem.

Dostałem trochę sprzętu rowerowego od znajomych.

Również dałem/pożyczyłem znajomym trochę sprzętu.

Zapoznałem się z kilkoma trenerami oraz Mistrzem kraju ze startu wspólnego elity.

Cele na 2010r.

1. Zapisać się do klubu.
2. Stworzyć klub w Pabianicach.
3. Wyrobić licencję na wyścigi i wystartować w kilku.
4. Zacząć regularniej i poważniej trenować (koło 15000km powinno mi wyjść)
5. Kupić nową szosówkę.
6. Złożyć przełajówkę.
7. Odrestaurować klasyka.
8. Wybrać się na kilka kilkudniowych wypraw (mam nadzieje, że starczy czasu)
9. Dojechać rowerem do granicy Polski z dowolnym krajem.
10. Sprawdzić się w jeździe 24h (Michał i Ola liczę na was)

Skrót "galerii" (czyli od momentu kiedy zacząłem ją prowadzić)

Maj:

W Tomaszowie Mazowieckim © radek3131


Czerwiec:

Skansen lokomotyw w Karsznicach` © radek3131



Rajd rowerowy o Puchar Prezydenta Miasta Pabianic

Fantastyczny widok na Jeziorsko w Miłkowicach © radek3131


Rogowska Kolej Wąskotorowa #2 © radek3131


Kościół św. Idziego w Inowłodzu © radek3131


Lipiec:

Pamiątkowe zdjęcie pod SDHousem © radek3131


Niemal bezchmurne niebo nad drogą do Pabianic © radek3131


Kopalnia Kleszczów i elektrownia Bełchatów © radek3131


Wystające korzenie © radek3131



"Alpejska" serpentyna © radek3131


Sierpień:

W Łodzi na ul. Pabianickiej © radek3131



Pamiątkowe zdjęcie © radek3131


Wrzesień:

Na szczęście mnie nie użądliło © radek3131


Samolot "Łoś" © radek3131


Październik:

Podjazd w Dłutowie © radek3131


Krzyżacy są wśród nas © radek3131


Elektrownia wiatrowa na szczycie © radek3131


Wielka Woda nocą © radek3131



Radość ze znalezienia asfaltu

Listopad:


Księżycowa noc w lesie

Wiosenne słoneczko © radek3131



Znowu nocne jazdy po lesie

Grudzień:
Ja nad Wielką Wodą © radek3131


Woda zamarzła © radek3131


Zabytkowy kościół św. Marcina w Górce Pabianickiej © radek3131


Jak się nie da jak się da part.2 © radek3131




Jazda na kole w czasie padającego deszczu

Jak mus, to mus

Wtorek, 29 grudnia 2009 · Komentarze(0)
Kategoria 0-50km, Dojazdy, Sam, Trekking
Składam szosówkę i myślałem wczoraj, że mam jakąś tylną linkę hamulcową. Niestety myliłem się- linka o 5cm za krótka. Więc gazem na rower do sklepu rowerowego po linkę.

Edit.

Wieczorem niemal skończyłem składać rower

Lotnisko Lublinek + świąteczny bonus

Sobota, 26 grudnia 2009 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Szynkielew -> Górka Pabianicka -> Guzew -> Łódź Lublinek -> Guzew -> Górka Pabianicka -> Szynkielew -> Pabianice



W końcu udało się ruszyć na rower. Mimo silnego wiatru postanowiłem się wybrać na lotnisko Lublinek, bo dawno nie byłem. Przy okazji można spalić trochę kalorii, które przybyły przez święta. Wziąłem pełen 0,5l bidon, bo troszkę suszy. :)

Dojazd do Łodzi, był szybki. Wiatr boczny/tylno-boczny. Momentami jechało sie po 40km/h bez większych problemów.

Nowy most nad rzeką Ner © radek3131


Wjeżdżam po dziurawych płytach na górę i dojeżdżam do lotniska. O czym informują takie tabliczki:

Kro przejdzie przez ogrodzenie za piątaka? © radek3131


Zaczyna się asfalt i robi się całkiem przyjemnie.

Wygląda słońce © radek3131


Dojeżdżam do budynku. troszkę kręcę się po okolicy i robię parę zdjęć:

Lotniskowe schody © radek3131


Płyta lotniska © radek3131


Terminal © radek3131


Zawracam do Pabianic, czyli zaczyna się męka pod wiatr. Zajęcie aerodynamicznej pozycji (leżącej) ułatwia znacznie jazdę. Po drodze mijam kilka górek:

Górka w Górce Pabianickiej © radek3131


Zabytkowy kościół św. Marcina w Górce Pabianickiej © radek3131


Zjeżdżam z górki w Górce Pabianickiej, gdzie wyciągam dzisiejszą prędkość maksymalną (pod wiatr). Dojeżdżam do Pabianic. Zaglądam jeszcze do warsztatu rowerowego, ale był zamknięty (byłem psychicznie przygotowany na to).

PS: Chciałem złożyć wszystkim bikestatowiczą spóźnione świąteczne życzenia.

Kasy Kulczyka
Fury Rydzyka
Mocy Pudziana
Chaty Beckhama
Humoru od rana


i oczywiście małą przebitych dętek
oraz setki tysięcy kaemów w przyszłym roku

Chwilka na mieście

Wtorek, 22 grudnia 2009 · Komentarze(6)
Najpierw rozgrzewka w postaci pompowania kół w piwnicy, potem na miasto. Na głównej ulicy potężny korek. Ledwo co się przeciskam do świateł, gdzie spotykam Arka, ale jadącego na 4 kółkach. :)

Dzisiaj wigilie klasowe. Oto mój prezent:

2 nowe bidony Caisse d'epargne © radek3131


Na pewno się przydadzą. Brakowało mi takich na dłuższe wyjazdy.

Błotno-śnieżny wyjazd

Wtorek, 22 grudnia 2009 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Rydzyny -> Las Rydzyński -> Dłutów -> Mierzączka Duża -> Ślądkowice -> Las Ślądkowicki -> Pawlikowice -> Terenin -> Hermanów -> Pabianice



Na wstępie w piwnicy regulacja hamulców, bo ledwo co hamowały. Potem do Michała
by oddać mu światła rowerowe. Mam okazję jechać jedyną "porządną" drogą rowerową w mieście.

Nie odśnieżona droga rowerowa © radek3131


Dalej wyjeżdżam dziurawą ul. Sienną z miasta i jadę na Rydzyny. Wmordewiatr tragiczny. Dojeżdżam do lasu, gdzie w końcu przestaje wiać. Ale za to zaczyna troszkę padać (deszcz).

Najpierw z górki © radek3131


A potem nieco pod górkę © radek3131


Szybko przestaje padać.

Docieram do Dłutowa, gdzie zaczyna się tragiczne błoto pośniegowe. Mijał ciekawy kościółek:

Nie pamiętam w jakiem miejscu, ale niemal identyczny znajduje się na północy woj. podkarpackiego © radek3131


Dalej się męczę z tym błotem pośniegowym i jadę... slalonem, bo tak ślisko.

Może mało świątecznie, ale choinka jest © radek3131


Błotko pośniegowe © radek3131


Skręcam w kierunku Ślądkowic. Nareszcie mniej błota i da się jakoś jechać. Dopiero skręt na drogę prowadzącą do lasu dał zimowe warunki.

Kuńca nie widaćq © radek3131


W lesie sporo śniegu...

... co może nie do końca dobrze widać na tym zdjęciu © radek3131


Rower z kolekcją zimową- było więcej, ale pospadało na dziurach © radek3131


Wyjazd z lasu to ciąg dalszy jazdy na błocie pośniegowym. Na szczęście mniejszym Zaczęło się troszkę ściemniać, więc przycisnąłem trochę i 30km/h z licznika nie schodziło do domu.

"Nie za ciepło dziś na rower?"

Sobota, 19 grudnia 2009 · Komentarze(3)
Trasa: Pabianice -> Hermanów -> Terenin -> Pawlikowice -> Las Ślądkowicki -> Ślądkowice -> Mierzączka Duża -> Drzewociny -> Zimne Wody -> Las Rokitnicki -> Ldzań -> Talar -> Ldzań -> Róża -> Pawlikowice -> Terenin -> Pabianice



Nie zrażony potężnym mrozem wyruszyłem rano na rower. Co prawda w mojej lodówce jest cieplej, ale co mi tam. Ledwo wyjechałem z miasta, a jakiś koleś zapoczątkował ze mną taką lakoniczną rozmowę:

Jakiś koleś: -Nie za ciepło dziś na rower
Ja: -Ciepło, ciepło!

Na tym się skończyła nasza rozmowa, po czym gościu patrzył się na mnie jak na idiotę. Co prawda zimno mi nie było, więc jak najbardziej odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Jadę dzisiaj przez wieś Hermanów, by nie wracać tą samą drogą co jadę Na drodze lekko ubity śnieg.

Wieś Hermanów © radek3131


Ostrożnie skręcam w prawo, bo na zakręcie szklanka. Jadę cały czas prosto aż do Lasu Ślądkowickiego. Po drodze mijam 2 dzieciaków ciągniętych na sankach przez tatę. Wjeżdżam do lasu i jadę na skrzypiącym śniegu. Niekiedy ciężko się jedzie, bo napadało z 10-15cm

Zimowy las © radek3131


Po przejechaniu lasu jadę do Ślądkowic. Postanawiam wybrać wersję hard (wersja easy to skręt na Różę w tym momencie). Jadę do Mierzączki Dużej, gdzie asfaltowa droga zmieniła się w klimatyczną leśną ścieżkę.

Zupełnie jak podczas rajdu samochodowego w Finlandii © radek3131


Docieram do Mierzączki Dużej. Słońce cały czas dawało po gałach i policzkach. Skręcam w prawo i jadę na tz.w orientację, ponieważ tam jechałem może z 2-3 razy. O dziwo nie gubię się. Po przejechaniu Drzewocin stwierdzam, że...

... wody są naprawde zimne © radek3131


Wyjeżdżam w Ldzaniu, gdzie skręcam w kierunku... zaraz, zaraz, zaraz. Przecież niedaleko jest stylowy młyn. Zawracam i oglądam sobie:

Młyn w Talarze © radek3131


Robię sobie, króciutki postój.

Woda zamarzła © radek3131


Z pozdrowieniami dla wszystkich katujących dzisiaj na trenażerze. © radek3131


Dopiero teraz jadę w kierunku Róży. W lasku robię sobie zdjęcie rowerku w zaśnieżonej scenerii:

Z pozdrowieniami dla wszystkich katujących dzisiaj na trenażerze. © radek3131


Wyjeżdżam w Róży. dopiero teraz zaczynają mi lekko marznąć stopy (buty zimowe + 2 pary skarpetek + ochraniacze na kostki). Skrajem lasu wracam do miasta. Po drodze mijam grupkę turystów pieszych i kilku narciarzy na biegówkach.

Reasumując, zmarzły mi tylko stopy. Jazda po skrzypiącym śniegu i piszczącym (od opon) lodzie sprawie dużo przyjemności. O wiele lepiej się jedzie w pedałach z noskami niż w zwykłych pedałach (noga się "klei" i nie spada.

PS. Czy wiecie, że dzisiaj cieplej było w Grenlandii i Islandii?
PS2. Przy okazji ustanowiłem rekord zimna. :)

Okazja by spędzić chwilę na rowerze

Czwartek, 17 grudnia 2009 · Komentarze(0)
Najpierw pojechałem do sklepu elektrycznego, po taką plastikowa pierdółkę mocującą licznik. Dalej powolutku jechałem raz ulicą raz chodnikiem do sklepu rowerowego.

Ul. 3 maja w Pabianicach © radek3131


Dojeżdżam do sklepu rowerowego i zamawiam sobie 2 bidony firmy Elite. Oba grupy Caisse d'Epargne i oba mają po 0,7l pojemności.

Wyłażę ze sklepu a rower przez ten krótki czas zdążył lekko przymarznąć do chodnika. Wsiadam i powolutku wracam przed zmrokiem do domu.

O dziwo nie zmarzłem mimo cywilnych ciuchów. No i rękawice narciarskie idealnie zdają egzamin.

PS. Kilometry w terenie to kilometry po śniegu.