Rano nic nie wskazywało na to, że wybiorę się na rower. Popołudniu zrobiło się sucho, więc wybrałem się na szosę. Trasa: Pabianice-Łask-Rzgów-Pabianice. Średnia prędkość była by większa, ale w Pabianicach musiałem zwolnić (światła, kocie łby, znaki itp). Średnia kadencja to 90-100 obr./min PS. Wszystkiego najlepszego wszystkim panią z okazji Dnia Kobiet.
Trasa: Pabianice-Terenin-Pawlikowice-Jadwinin-Bełchatów-Kamieńsk-Radomsko-Chwila jazdy po Radomsku-Kamieńsk-Bełchatów-Dłutów (sklep)-Pabianice (chata, tankowanie bidonu i obiad)-Wyjazd do kumpla na drugą stronę miasta-Łask-Pabianice
Dzisiaj dni otwarte w liceum, więc mam dzień wolny. Pobudka 6.30. Wyjazd 7.10. Pabianice-Jadwinin to krótka rozgrzewka śr. prędkość to około 27km/h Jadwinin-Bełchatów wieje uciążliwy wiatr Bełchatów-Kamieńsk nadal wieje wiatr,(górki i wcześniej wspomniany wiatr) Kamieńsk-Radomsko pełno górek, nadal wieje wiatr Wycieczka po Radomsku krótki odpoczynek Radomsko-Kamieńsk wiatr w plecy praktycznie ciągle z górki Kamieńsk-Bełchatów znowu górki Bełchatów-Dłutów masakra, wiatr zmienny, skończyło mi się picie i żarcie Dłutów- wpakowałem się z rowerem do sklepu i zakupiłem bułkę podłużną i KIT-KATa. Dłutów-Pabianice zmienny wiatr Pabianice- przerwa obiadowa Wyjazd do kolegi tempo jak w Radomsku Pabianice-Łask górki, wiatr w plecy śr. prędkość 40km/h Łask-Pabianice górki
W czasie wyjazdu zjadłem: 5 kanapek (3 w domu), 2 cukierki, 5 batonów, podłużną bułkę, obiad + dokładka
Dzisiaj zaczynam lekcje o 11.40, więc postanowiłem rano wybrać się na rower. Pobudka o 6.25, szybkie śniadanie i wyjechałem o 6.50. Mżyło troszkę, ale mi to nie przeszkadzało. Trasa: Pabianice-Terenin-Pawlikowice-Rydzyny-Pabianice-Rzgów=Łask-Pabianice. Jak jechałem w kierunku Łasku pojawiła się gęsta mgła. Jakby było mało zepsuł mi się licznik. Zatrzymał mi się na 45,865km. Na szczęście znam trasę i mogę śmiało stwierdzić, że mi zostało do końca trasy około 30km dlatego dopisałem do 45,865. Po powrocie do domu czyszczenie roweru, mycie się i szykowanie do szkoły.
Pobudka 7.30. Lekkie śniadanie zjedzone i czas na rower. Pierwszy odcinek z Pabianic do Łasku to są liczne pagórki. Postanowiłem trochę "wdepnąć". Na liczniku cały czas koło 40km/h. Powrót z Łasku był przyjemny. Lekki wiaterek w plecy i znacznie wolniejsza prędkość (wdychanie świeżego miejskiego powietrza). Odcinek do Rzgowa to płaski teren. Jechałem sobie spokojnie 34-35km/h. Mało samochodów, a TIRów zero. Podczas powrotu do Pabianic zaczęły mnie łapać skurcze (nie wiem po czym). Niestety, ale nie miałem za dużo czasu na jazdę. Miałem do napisanie poważną pracę z historii.
PS. To dzisiaj postanowiłem zacząć wpisywać się na blogu. Będę to robił regularnie.
Zaczęła się szkoła, więc mogłem zapomnieć o jeździe rowerem więcej niż raz w tygodniu. W końcu nadeszła upragniona niedziela. Temperatura -10*C nie zniechęcała mnie do wyjścia na rower. Pojechałem na pobliskie pola (w lesie śniegu do kolan, a na trekkingu nie mam terenowych kół. Pełno śniegu i lodu.
Tą "wycieczkę" pamiętam dość dobrze :) (w końcu mogę coś więcej napisać). Krótko mówiąc: przymusowy wyjazd w kierunku Bugaju (część miasta). I miałem okazje przetestować moje pierwsze buty z blokami. :)
Mam 18lat, uczę się w 1LO w klasie geograficzno-historycznej. Nie trzeba chyba pisać, że lubię geografię i turystykę, dlatego od czasu do czasu staram sobie zorganizować jakąś dłuższą/ciekawszą trasę z nastawieniem na zwiedzanie. Zawsze jeździłem turystycznie, ale od marca 2009r. zacząłem trenować kolarstwo szosowe. Oczywiście nie trzeba pisać, że lubię dystanse składające się z 3 cyfr przed przecinkiem. :)
Kontakt:
GG: 1326631
Poczta: radek_3131@o2.pl