Wpisy archiwalne w kategorii

Sam

Dystans całkowity:21533.19 km (w terenie 1754.40 km; 8.15%)
Czas w ruchu:773:02
Średnia prędkość:27.47 km/h
Maksymalna prędkość:75.50 km/h
Suma podjazdów:36435 m
Maks. tętno maksymalne:199 (98 %)
Maks. tętno średnie:166 (81 %)
Suma kalorii:178239 kcal
Liczba aktywności:604
Średnio na aktywność:35.65 km i 1h 18m
Więcej statystyk

Pssssst kapeć

Czwartek, 20 maja 2010 · Komentarze(3)
Kategoria 0-50km, Awarie, Sam, Szosówka
Trasa: Pabianice -> Piątkowisko -> Pabianice

Wróciłem ze szkoły do domu, sprawdziłem pogodę. Zapowiadają przelotny deszcz za godzinę. Jadę na szosę. Od razu złapałem dobry rytm. W pewnym momencie na przeciwległym pasie były roboty drogowe, a miejsca było tyle, że samochód i rower zmieścił by się na luzie. No i właśnie mijałem się z samochodem i zostałem zmuszony wjechać w kałużę. Kałużę? Bardzo głęboka dziura. Za niedługo zaczęło mi powietrze schodzić. Zatrzymałem się na poboczu i dawaj, zmieniam dętkę. Miałem problem z wyjęciem wentylka, bo wygiął się tak, że pękła nakrętka. Sprawdziłem czy nie rozcięło mi nigdzie opony. na szczęście nie. Co prawda opony niedługo do wymiany idą, ale po co mam tyrać nówki. Zakładając nową dętkę miałem drobny problem, bo opona mi ją przytrzasnęła. Szybko poprawiłem i pompuję. Teleskopową pompką ciężko się pompuje. Napompowałem do 4,5 bara (tą pompką maksymalnie udało mi się dopompować do 6,5 bara podczas zeszłorocznego testu w domu) i dałem spokój, bo doszedłem do wniosku, że te 2,5km dojadę. Jak na trzecią zmianę dętki ( w życiu, z czego 2 razy po za domem) to nie było źle.

Dwa razy do szkoły

Środa, 19 maja 2010 · Komentarze(0)
A okienko miałem to sobie wróciłem do domu. Rano mokro, z biegiem czasu coraz bardziej sucho. Z ciekawych rzeczy, które zrobiłem w szkole to zweryfikowałem książeczkę PTTK i mogę już wykupić małą srebrną Kolarską Odznakę Turystyczną.

Nareszcie w miarę sucho

Środa, 19 maja 2010 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Szynkielew -> Górka Pabianicka -> Świątniki -> Porszewice -> Konstantynów Łódzki -> Mirosławice -> Lutomiersk -> Nowy Świat -> Kolonia Kwiatkowice -> Kwiatkowice -> Dobruchów -> Górna Wola -> Tarnówka -> Szadek -> Dziadkowice -> Bałucz -> Wola Stryjewska -> Ulejów -> Łask -> Łask Kolumna -> Dobroń -> Chechło II -> Chechło I -> Pabianice



W końcu zrobiło się w miarę sucho. Postanowiłem zrobić pętelkę głównymi drogami, by uniknąć nadmiernego babrania się w wodzie. Z początku jedzie się ciężko. Szczególnie na pagórkach. Czuję troszkę mięśnie nóg. Podejrzewam, że spowodowane to jest ogólnym zmęczeniem i niewyspaniem, a nie 3 dniową przerwą od szosówki. Dojeżdżam do Konstantynowa Łódzkiego, gdzie przejeżdżam przez 2 rzeki: Ner i Łódzka (obie przepływają również przez Łódź). O dziwo nie wylały aż tak bardzo. W Konstantynowie skręcam na Szadek. Po drodze czasami jakaś kałuża. Nogi zaczynają poprawniej pracować. Szczególnie za Kwiatkowicami, na takim dość długim łagodnym podjeździe. W Szadku standardowo stanie na wahadełku. Skręcam tam na Łask. Jedzie się rewelacyjnie. W pewnym momencie znajduje się krótki stromy zjazd, 2 ostre zakręty i podjazd. Takie obniżenie. O dziwo z drobnego strumyczka wodo ostro przelewała się przez asfalt na drugą stronę. Oczywiście zwolniłem, bo nie ma co ryzykować. Docieram do Łasku. Zaczyna się "ostatnia prosta" czyli kilkanaście kilometrów na których lubię mocno przygrzać. Niestety tego dzisiaj nie zrobiłem, bo uznałem że z początku szło ciężko, to nie ma co się katować prędkością z rzędu 40-45km/h na ostatnich kilometrach. Po drodze mijam rzekę Grabię. Tutaj jest najcięższa sytuacja jaką dzisiaj widziałem. Łask troszkę zalało. Zatrzymałem się by zrobić 2 zdjęcia:


Rzeka Grabia. Nie jest to jakaś bardzo duża rzeka, ale wylała nieźle


A tutaj normalnie płynie taki malusieńki strumyczek, który wpada do Grabi

Od razu przypomina mi się tegoroczne Giro d'Italia:

Zdjęcia zapożyczone z bloga Sylwesta Szmyda.









Dojeżdżam do domu równym tempem bez katowania siebie. O dziwo bardzo mało wody na plecach, ale za to sporo syfu na rowerze.

Do warsztatu

Wtorek, 18 maja 2010 · Komentarze(0)
Do warsztatu załatwić szerszą sztycę (ta ma luzy), stopkę oraz spytać się o opony przełajowe. Czyli realizuję plan "tuningowania" roweru taty. Kurcze nie myślałem, że w połowie maja będę musiał jechać na rowerze w czapce zimowej. ;p

Do szkoły

Czwartek, 13 maja 2010 · Komentarze(0)
Mokro, mokro i jeszcze raz mokro. W nocy była straszna ulewa, jak byłem w szkole też była porządna ulewa. Kiedy będzie na dłużej sucho? Przy okazji przetestowałem jak się sprawuje wolnobieg szosowy w MTB, który wczoraj przykręciłem. Jest dobrze, łańcuch nie przesakuje i można nareszcie mocniej wcisnąć w pedały. Przy okazji pojawiło się charakterystyczne klekotanie podczas niepedałowania -> +2 do lansu.

Nieprzewidywalna pogoda

Czwartek, 13 maja 2010 · Komentarze(0)
Trasa: Pabianice -> Bychlew -> Władysławów -> Terenin -> Pawlikowice -> szlak zielony -> Mogilno Małe -> Wielka Woda -> szlak czerwony -> Terenin -> Hermanów -> Pabianice



Pogoda jest dobijająca. Cały czas mokro. Mimo to postanowiłem wsiąść na rower. Wziąłem MTB, bo w razie deszczu nie szkoda. Jadę w kierunku stadionu PTC, gdzie rozgrywa się jakiś mecz. Dojeżdżam do pól i.. decyduję się jechać naokoło (przez miasto) tyyyyyleeeeeeeee bota to ja dawno nie widziałem. Dojeżdżam do wylotówki na Bełchatów. Jadę nią kawałek i skręcam na Terenin. Troszkę żałowałem, że szosy nie wziąłem, bo sucho było, ale trudno się mówi. Postanawiam zrobić kilka rundek dookoła Pawlikowic. Jednak jadąc koło lasu, zauważam, że wcale nie ma aż tak dużego błota. Postanawiam: jadę przez las. Jedzie się fajnie, ale dość wolno. Ziemia miękka i rower się zapada w nią.


Na szlaku

Robię "zimową pętelkę" po lesie i wracam asfaltem do Pabianic.

Do szkoły

Środa, 12 maja 2010 · Komentarze(0)
Chyba nie ma nic gorszego. Cały dzień "czaił" się deszcz nad miastem, po to by 10 minut po powrocie do domu zaczęło lać.

EDIT: Mokro na dworze, więc wycentrowałem tylne koło w Giancie, poprawiłem hamulce i założyłem wolnobieg szosowy (28-24-23-20-18-16-14)

Totalna mobilizacja

Wtorek, 11 maja 2010 · Komentarze(0)
Kategoria 50-100km, Sam, Szosówka
Trasa: Pabianice -> Piątkowisko -> Wola Żytowska -> Żytowice -> Janowice -> Wygoda Mikołajewska -> Wrząca -> Lutomiersk -> Dziektarzew -> Wodzierady -> Józefów -> Chorzeszów -> Krzuszcz -> Anielin -> Wydrzyn -> Łask -> Łask Kolumna -> Dobroń -> Chechło II -> Chechło I -> Pabianice



Po wczorajszym hardcorowym rozjeździe przyszedł czas na kontynuowanie mocnych jazd. Mobilizacja jest na całego, więc kręci się świetnie. Tylko jakoś tak dziwnie bez pulsometru. Na wyczucie jadę co pewnie odpowiadało by treningowi z pulsem średnim ~155ud/min. Czyli zmiennym tempem. Dzisiaj wiatr dyktował średnią prędkość. Nie był silny, ale zmienił kierunek w trakcie mojej jazdy, co spowodowało, że 2 razy miałem wiatr czołowy i raz boczny.

PS. I mi już 4000km cyknęło. Nawet nie wiem kiedy, bo przestałem jeździć dla nabijania kilometrów.